niedziela, 20 kwietnia 2014

20.04.2014

Cześć. Jestem Izek. Lubię być nikim. Oprócz bycia nikim jestem również nastolatką, kilka dni temu skończyłam 17 lat. Nie jestem specjalnie piękna, brzydka też nie, bywam niemiła, wredna, mam swoje zdanie. Często poddaje się bez walki, to później boli. Jestem słaba, krucha, zraniona, aspołeczna. Ten dzisiejszy dzień był ciężki dla wszystkich. Dla mnie był na tyle ciężki, że uznałam, że muszę się komuś wygadać. Nikogo nie było. "PAMIĘTNIK!" - pomyślałam, ale w domu nie było żadnego czystego notesu... Założyłam bloga. Co z tego będzie..zobaczymy. Może w tej dziedzinie mi coś wyjdzie. :)

Dziś bez zdjęć,bez czegokolwiek. Sam tekst. Pierwszy post..powinien byc taki WOW, a będzie zwyczajnie zwyczajny. Nastepne będą lepsze. Dziś pisze z telefonu, nastepne mam nadzieję będą pisane na komputerze, laptopie.BĘDZIE LEPIEJ! Miłego czytania, może odnajdziesz tu u mnie kawałek siebie.

20.04.2014
co to za data? Dziś wiemy, że jest to Wielkanoc. A za dwa miesiące będziesz pamiętać, że Wielkanoc byla dokładnie 20-go kwietnia? Ja pewnie nie. Ile święta teraz dla nas znaczą?
Dla małych dzieci nic innego jak prezenty, głupie zabawy w "Lany Poniedziałek" przecież wszyscy zakładają, że one nie rozumieją powagi takich świąt. Więc nic im nie mówmy, co krok okłamujmy, a to przyniósł zajączek, to wróżka zębuszka, myszka, gruby dziad nazywany Mikołajem w dodatku świętym. Bo to tylko dzieci, nic nie rozumieją, można okłamywać. Dzieci dorastają i pojawia się pytanie "KTO CIĘ DZIECIAKU KŁAMAĆ NAUCZYŁ?!" ... no ciekawe..kto?! Przecież to wina komputerów, telewizorów..blablabla.. Magia świąt wtedy znika dla dzieciaków. Dostrzegają rzeczy których wcześniej nie widzieli. Dostrzegają ból, cierpienie i nienawiść i to u siebie w rodzinie.
JAK TO MOŻLIWE PRZECIEŻ MOJA RODZINA ZAWSZE BYŁA RAZEM, WSZYSCY SIĘ KOCHAJĄ, SZANUJĄ I CO SIĘ NAGLE STAŁO?!
nie, to się działo już od dawna, tylko Ty, Ty maleństwo byłeś zaślepiony wieloma ogromnymi kłamstwami, ale pamiętaj "PRZECIEŻ TO DLA TWOJEGO DOBRA!!"
Dobra..dobra..srobra kurde! Kłamstwo nigdy nie jest dla dobra..nikogo. Nawet dla kogoś kto jest nikim :)
Zaczynasz dojrzewać, jesteś nastolatkiem i co? Czym są dla Ciebie święta? Najpierw zabawki zamieniają się w liczenie kasy i planowanie co się za nią kupi, później masz już wyjebkę. Jesteś za mały, aby być z dorosłymi, słyszeć o czym rozmawiają, czy samemu wypowiedzieć się na jakiś temat i za duży, żeby bawić się z dziećmi. Co robisz? Przejdziesz sie do kościoła,cerkwi, a może tylko wyjdziesz z domu w tamtym kierunku, a później całkowicie przypadkiem skręcisz w drugą stronę. Zjesz posiłek z ludźmi zupełnie obcymi, którzy nazywają się Twoją rodziną. Jedząc, myślisz jak szybko i skutecznie uciec. Uśmiechniesz się kilka razy w myślach przeklinając wszystkich po kolei. Uciekniesz, święta się skończą, szybko o nich zapomnisz, kasa sie rozejdzie, więc czekasz na kolejną okazję gdzie łatwo i szybko zdobędziesz hajs.
Dorastasz, rzadziej bywasz w domu zaczynasz dostrzegać ilość i nasilenie konfliktów. Widzisz jak bardzo bolą one ludzi, których kochasz. Widzisz jak są ranieni, a przez kogo? Przez tak zwaną rodzinę. Chcesz pomóc, ale nie jesteś w stanie. Przychodzi pora posiłku. Pierwszego, wspólnego, świątecznego posiłku. Wszystko przygotowane, czekasz na gości, w końcu masz dużą rodzinę, wyglądasz przez okno... IDĄ! Wchodzą i nagle okazuje się,że nie ma nawet połowy. Dzwonisz? Dopytujesz? Nie..wszystkim jest przykro, że jest jak jest..ale trzeba akceptować to co się ma ..wszystko trzeba doceniać, wszystko jest ulotne.
Jesteś dorosły! Jak Ty widzisz święta, Ty człowiek mający rodzinę, dzieci, no jak? A widzisz to tak, że trzy tygodnie wcześniej wysprzątasz cały dom, tydzień, a może więcej będziesz zapieprzać w kuchni, a po co? Żeby jeden, góra dwa dni spędzić z rodziną, z rodziną najbliższą, która i tak cała nie przyjdzie, bo sie ku*wa poobrażali za farmazony jakieś których powodu nie zna nikt. Potem co? Minął dwa dni i co?! Znów trzeba sprzątać, przez jedzenie w nadmiernych ilościach przytyło Ci się i nie mieścisz się w ulubione spodnie! Zastanawiasz się, wiec na cholere Ci te święta?! Nic dobrego z nich nie ma! Jest w tym trochę racji, ale co zrobisz, jak nic nie zrobisz.

Żyjemy w świecie, gdzie co raz mniej jest czułości, miłości UCZUĆ! Wszyscy zapierdzielają po miastach jak maszyny,ciągle sie śpieszą, nie potrafią zatrzymać się, rozejrzeć, docenić świata i uśmiechnąć się do przypadkowego człowieka. Boimy się takich rzeczy, unikamy ich, zamykamy się w swoim "ja" i pędzimy, a życie ucieka tak szybko, tak bardzo jest kruche..

DOBRANOC MISIAKI! :* 3MAJCIE SIĘ CIEPŁO :) ~Izek

1 komentarz:

  1. Super... Szczere i prawdziwe słowa... będę Cię czytać, na pewno :)

    OdpowiedzUsuń